Etos hakera i osobista produktywność

Cykl: Kreatywni
24 kwietnia 2014

3

Słowo „haker” większości osób kojarzy się dość negatywnie. To „włamywacz” komputerowy. Ktoś, kto zna różne języki programowania, technologie i wykorzystuje je w różnych niecnych celach. Tak najczęściej postrzegamy hakerów.
„Haker” tymczasem, to przede wszystkim ktoś, kto lubuje się w przekraczaniu granic. Ktoś, kto szuka szybkich rozwiązań, i potem je testuje. „Hakowanie” to filozofia ciągłego doskonalenia. To przekonanie, że nic nie jest do końca skończone. Haker twierdzi, że każdy projekt zawsze można poprawić, ulepszyć. Jak chcesz zmotywować hackera, powiedz mu, że czegoś się nie da zrobić; że coś jest niewykonalne. To prawdziwa woda na młyn dla hakera.

Maraton twórczości

Etos hakera został wykorzystany podczas organizacji tzw. „hakatonów” – jednodniowych wydarzeń, podczas których uczestnicy mogą zgłosić dowolny pomysł i zbudować jego prototyp. Początkowo idea hakatonów ograniczała się tylko do projektów stricte informatycznych. Z czasem jednak, zaczęła być wykorzystywana także w innych obszarach w organizacji. Wszędzie tam, gdzie chcemy coś zmienić, usprawnić.
Hakatony bardzo przypominają FedEx Days (ShipIt Days), które zostały zapoczątkowane przez firmę Atlassian. W obu przypadkach chodzi o to samo: żeby dać upust ludzkiej kreatywności. W każdym z nas jest naturalny pęd do tworzenia, który w wielu firmach bardzo często jest blokowany. Ile razy mieliście fajne pomysły, które spaliły na panewce? Ile razy, menedżer powiedział wam, że „u nas to się nie sprawdzi”, że „nie zadziała”? Hakatony są miejscem, w którym każdy pracownik może realizować swoje pasje – z „zaangażowanego” stać się „żarliwym”.

Firma LinkedIn, regularnie, co kilka miesięcy organizuje hakatony dla wewnętrznych pracowników w firmie. Dodatkowo prowadzi imprezy otwarte, takie jak chociażby „DevelopHer” – hakaton dedykowany specjalnie dla kobiet, czy hakatony dla stażystów, które, przy okazji, są świetnym narzędziem rekrutowania potencjalnych pracowników.

Hakatony pozwalają uczestnikom przełamywać ich własne granice jako twórców i programistów – twierdzi Prachi Gupta, Senior Engineering Manager w LinkedIn, a także zdobywać doświadczenie w zarządzaniu własnymi pomysłami.

Praktyka hakatonów została między innymi zapisana w IPO (ang. Initial Public Offering) Facebooka.

Hakatony organizujemy co kilka miesięcy – mówi Mark Zuckerberg. Jest to szczególny czas w firmie, kiedy każdy może zgłosić swój pomysł i popracować nad jego prototypem. Potem, wszyscy mogą się jemu przyjrzeć i wspólnie ocenić wartość nowej idei. Wiele z naszych najbardziej udanych produktów powstało właśnie podczas firmowych hakatonów: timeline, chat, video, framework mobilny i jedna z najważniejszych infrastruktur Facebooka – kompilator HipHop.

Hakaton i osobista produktywność

Ostatnio przekonałem się także, że idea hakatonu może mieć zastosowanie na gruncie osobistej produktywności. Bo hakaton, to przede wszystkim sztuka ograniczania się. A ograniczanie się polega na zignorowaniu wszystkiego, co w danym momencie zrobić można, i robieniu tylko tego, co się zrobić powinno. Praktyka hakatonu uczy umiejętności dochodzenia do sedna sprawy. Jeżeli chcecie odnieść sukces na polu osobistej produktywności, musicie przestać rozmieniać się na drobne.

Hakaton osobisty to jeden z wielu możliwych sposobów radzenia sobie z natłokiem zadań, które nosicie w swoich głowach. To filozofia ograniczania. Kiedy ograniczycie się do minimum, będziecie mieli przed sobą tylko jedną rzecz do zrobienia. I o to właśnie chodzi.

Proste reguły

Zauważcie, że większość najbardziej skutecznych metod zarządzania opiera się na dziecinnie prostych regułach: Scrum, Kanban, GTD, ShipIt Days, hakatony… Zlepka prostych reguł, dla niektórych banalnych, ale cholernie trudnych w realizacji. Bo wymagających konsekwencji, uporu, dyscypliny. A stawianie sobie wymagań przychodzi nam zawsze najtrudniej. Ale są efekty.