Co Twoja firma robi, żeby wspierać innowacyjność?

Cykl: Zwinna Firma
26 września 2013

4

Innowacyjność wymaga odpowiedniego podłoża, przestrzeni do działania. W Google pracownicy mają możliwość poświęcenia 20% swojego czasu (jeden dzień w tygodniu) na prowadzenie prywatnych projektów badawczych, tzw. „pieszczoszków” (od ang. pet projects). Wymyślają prototypy, nowe funkcjonalności, wszystko, czego ich zdaniem brakuje w linii rozwojowej firmy. W ten sposób na przykład, Ben Goodger i Darin Fisher, wymyślili popularną dzisiaj przeglądarkę Google Chrome.

Podobne podejście stosuje australijska firma Atlassian. Całkiem spora liczba funkcjonalności, które wielu z Was, na co dzień używa w narzędziu JIRA, powstało w ramach tzw. „FedEx Days” (obecnie ShipIt Days), czyli czasu, w którym programiści pracowali nad różnymi pomysłami, mającymi związek z dotychczasowymi produktami firmy.

Shiplt Days w Polskapresse

Jak się okazuje, podobna idea została również wdrożona na naszym podwórku, w firmie Polskapresse, która należy do jednego z największych wydawców prasy w Polsce i jest liderem na rynku mediów regionalnych i lokalnych.

W przedsięwzięciu wzięło udział 10 samozwańczych zespołów, z których każdy przedstawił jakiś projekt do zrealizowania. Na wykonie zadania, zespoły miały dokładnie 24 godziny. Pomysły były bardzo różne. Począwszy od bardzo praktycznych, skończywszy na innowacyjnych, zaskakujących rozwiązaniach. Okazuje się, że ludzie dobrze wiedzą, co może być wartościowe dla firmy” – pisze na swoim blogu Bogdan Baraszkiewicz, agile coach i Scrum Master w firmie Polskapresse. Jak twierdzi, wśród zgłoszonych pomysłów nie było żadnego, który by nie stanowił żadnej wartości dla firmy. Bardzo ciekawe są też wnioski, zaobserwowane w wyniku eksperymentu:

  • Samoorganizacja zespołu. Jeżeli ludzie mają tylko jasno określone cele i są świadomi swoich ograniczeń, potrafią sami, bez żadnej pomocy z zewnątrz, uformować się w zespoły i zarządzać swoją pracą.
  • Fizyczna bliskość zespołu. Każdy zespół pracował w odizolowanym od reszty świata pomieszczeniu, co miało kapitalny wpływ na komunikację i wymianę wiedzy pomiędzy poszczególnymi członkami zespołu.
  • Praca bez zakłóceń. Przez 24 godziny zespoły w 100% koncentrowały się na realizacji projektu. To bardzo komfortowe rozwiązanie, na które w firmie rzadko kiedy możemy sobie pozwolić.
  • Cykliczna prezentacja wyników. Zespoły w Polskaprese, co jakiś czas przerywały pracę, żeby zobaczyć, co udało im się zrobić, podyskutować i ruszyć dalej.
  • Dobra zabawa. Efektem była praca, która daje dużo dobrej energii.

Po co to wszystko?

Na oficjalnym blogu firmy Attlasian możemy przeczytać, że organizowanie „ShipIt Days ” spełnia następujące cele:

  • Pobudza kreatywność. Dajemy ludziom wolność tworzenia. Kuszące prawda?
  • „Drapie tam, gdzie nas naprawdę swędzi”. Im dłużej rozwijamy daną aplikację tym więcej jest miejsc, które chcielibyśmy w niej poprawić, dodać. Nasza wiedza zmienia się z dnia na dzień. Jest tyle pomysłów, z którymi można by coś zrobić.
  • Spike (projekt badawczy). To jest dobry moment, żeby wypróbować pewne idee, które od dawna chodzą nam po głowie. Odkryć nieznane lądy. Poczuć się jak Kolumb inżynierii.
  • Dobrze się bawić. Konia z rzędem dla tego, kto nie będzie się dobrze bawił, uczestnicząc w takiej imprezie. Poza tym rośnie motywacja. Ludzie cieszą się tym, co robią.

Potrzeba tworzenia jest w nas

Jako ludzie musimy tworzyć. Instynkt tworzenia jest jedną z naszych oczywistych potrzeb, może nieco mniej „nachalnych” w porównaniu z potrzebą prokreacji. Ale tak już jest. Nie ma zmiłuj. Jesteśmy najbardziej szczęśliwymi istotami na ziemi, kiedy możemy robić to, czego nie potrafi żaden inny gatunek – radośnie tworzyć, stanowczo… zdecydowanie… Bez względu na to, co aktualnie robimy: planujemy wakacje, dekorujemy pokój, brzdąkamy na gitarze, czy rozwijamy nowe funkcjonalności w naszym produkcie. Poprzez kreatywność wyrażamy nasze człowieczeństwo.

Niestety, w wielu firmach (wciąż) ta naturalna siła twórcza, która drzemie w każdym pracowniku jest blokowana, nie znajduje swojego naturalnego ujścia. Hierarchiczna struktura, mnożące się procedury i instrukcje – wciąż odmawiają pracownikom prawa udziału w rozwoju produktu, a tym samym realizacji setek zadań twórczych. Pamiętam, jak kiedyś w jednej firmie, podczas rozmowy z CEO opisałem ideę „ShipIt Days”, i zaproponowałem, że może dałoby się to wdrożyć również w jego firmie. „Nie, nie Panie Mariuszu… to się nie uda. Nie z naszymi ludźmi” – usłyszałem. Eksperyment przeprowadzony w firmie Polskapresse pokazuje, że jednak da się – właśnie z „TAKIMI” ludźmi. Wystarczy tylko stworzyć im odpowiednie warunki.

Bo, możecie mi wierzyć lub nie – pracownicy i tak będą realizować swoje pasje… Jeśli nie w pracy, zrobią to gdzie indziej.