Wdrożenie agile w firmie – bez „zamrażania”

Cykl: Zwinna Firma
3 marca 2016

3

Trudność z wdrożeniem agile w firmie polega między innymi na tym, że efekt końcowy jest nieprzewidywalny. To nie jest kolejna zmiana, którą chcemy wprowadzić w firmie. Choć, na pierwszy rzut oka, może nam się tak wydawać.

Trzy fazy zmiany

Zauważcie, że najbardziej typowy scenariusz wprowadzania zmian organizacyjnych składa się najczęściej z trzech etapów:

  1. Faza – ROZMRAŻANIA. Rozeznanie sytuacji. Ustalenie „dziur” i przygotowanie planu działania.
  2. FAZA – ZMIANY. Implementacja zmiany w organizacji. Zaangażowanie ludzi.
  3. FAZA – ZAMRAŻANIA. Ewaluacja tego, co zostało zrobione i funkcjonowanie według nowych reguł gry.

Nie ma fazy zamrażania

Zwinna transformacja tak nie działa. Tutaj nie ma tej ostatniej fazy. Nie zamrażamy organizacji po wprowadzeniu nowego modelu działania.

Zwinna transformacja, to proces ciągłego doskonalenia firmy. Proces, który nie ma końca.

Dlatego, taką zmianę jest ciężko zaplanować. Bo nie wiemy, w którym miejscu skończymy. Nie wiemy, jaki jest stan docelowy tej zmiany.

Christopher Avery, ekspert od pracy zespołowej i zwinnego przywództwa, porównał kiedyś organizację do żywego organizmu.

Nigdy nie możemy sterować żywym systemem. Co najwyżej możemy mu przeszkadzać i obserwować jak się zachowuje… Nie znamy wszystkich sił, które kształtują organizację, a które chcielibyśmy zmienić. Jedyne, co możemy zrobić, to eksperymentować z siłą, na którą wydaje nam się, że mamy wpływ i obserwować, co się stanie.

Christopher Avery

Ten cytat bardzo dobrze oddaje, na czym polega istota zwinnej transformacji w firmie. To jest proces na wskroś empiryczny. Bo empiryzm zakłada właśnie, że będziemy „przeszkadzać” organizacji. Będziemy ją „szarpać” i „drażnić”. A potem obserwować, jak na to zareaguje. Co nam odpowie.

Nie czekajcie za długo

W tradycyjnych podejściach do zarządzania zmianą, firma próbowała dokładnie określić jaki jest jej punkt wyjścia (stan „AS IS”). Później definiowała, gdzie chciałaby się znaleźć (stan „TO BE”). Potem powstawał konkretny plan działania, który miał ją tam doprowadzić.

W przypadku zwinnej transformacji, to się nie sprawdza.

Oczywiście nie jest tak, że firmy, które wdrażają agile działają kompletnie bez planu. Na oślep. Plan jest, ale planuje się tylko kilka najbliższych kroków, a potem sprawdza, jak firma „zareagowała”.

Na początku, startujemy z bardzo konkretną wizją zmiany. O ile, szczegółowego planu działania nie ma, wizja musi być. Bez niej nie dacie rady.

Potem próbujemy określić, jaki jest punkt wyjścia (procesy, narzędzia, „dziury”). Następnie staramy się opracować zbiór kilku podstawowych warunków, żeby w ogóle ruszyć z miejsca.

Potem startujemy.

I tutaj mam jedną bardzo ważną uwagę. Na co dzień spotykam w firmach osoby, które potrafią w nieskończoność odkładać ten moment w czasie. Bo ciągle im się wydaje, że jeszcze coś trzeba zrobić, coś wyjaśnić, rozkminić, doprecyzować. To jest zwykła prokrastynacja, z którą musicie walczyć. Nie dajcie się jej sprowokować. Zacznijcie tak szybko, jak to możliwe.

Szybko się przekonacie, ze ten moment startu jest bezcenny. To jest moment, od którego zaczynacie się uczyć. To są wasze pierwsze zajęcia na Firmowym Uniwersytecie Zmiany. 🙂

Ewolucyjny algorytm

To, co chciałem wam dzisiaj powiedzieć, można streścić w jednym zdaniu:

Zwinna transformacja, to ewolucyjny rozwój firmy.

To jest trochę tak jak z rozwojem produktu w Scrumie. Na początku nie bardzo wiadomo jak ten produkt ma wyglądać, jakie ma mieć funkcjonalności. Nie ma jeszcze dokładnego projektu i planu działania. Ale jest za to potrzeba biznesowa, z którą przychodzi do nas klient.

Za chwilę zaczniemy ją materializować. Krok po kroku, będą pojawiać się jej kolejne „odsłony”. Sprint po sprincie zdobywamy coraz więcej wiedzy. Uczymy się. Bardziej czujemy produkt.

I bardzo podobnie jest z wdrażaniem agile w firmie. U podstaw tego procesu leży właśnie EWOLUCJA.

To jest podstawowy algorytm tej zmiany.