„Oskary” i „Maliny” dla CEO za 2013

Cykl: Menedżer Plus
15 lutego 2014

6

Firma ReputationManagementCoultants.com, jak co roku, sporządziła listę najlepszych i najgorszych CEO w 2013. Tylko tym razem podała ją do wiadomości publicznej i wszystko zawisło na ich stronie.

Ranking został sporządzony na podstawie ankiet i wywiadów z czytelnikami różnych periodyków biznesowych, a także, na podstawie popularności danej osoby w mediach społczenściowych.

Jak dla mnie, lista jest fajna, ale trochę mało obiektywna. Przeszkadza mi chyba fakt, że firma ReputationManagementConsultants sporządziła ją przede wszystkim dla swoich klientów, a więc szerokiego spektrum firm, przedsiębiorców, a także liderów politycznych, z którymi RMC na co dzień współpracuje. Ale co tam. Daje pewien obraz, nad którym można podumać, i z którym można się poniezgadzać.

Oskary

Tony Hsieh (nie, nie zrobiłem literówki w nazwisku i czyt. „Szij”), CEO firmy Zappos, znalazł się na pierwszym miejscu, wśród najlepszych. Nie ukrywam, że było to dla mnie dość przyjemne zaskoczenie. Umieszczenie tego Pana Kierownika na szczycie w tym rankingu, pozostaje też w zgodzie z moimi osobistymi kryteriami wyboru. Gdyby ktoś mnie poprosił o zrobienie takiej listy, w pierwszej kolejności patrzyłbym na to jaki ma „styl walki”, a więc przewodzenia oraz jaka jest jego filozofia biznesu. Bo to, w dalszej konsekwencji będzie mieć wpływ na kształtowanie kultury organizacyjnej w jego firmie. Tak więc, jeśli chodzi o moje kryteria to Tony Hsieh, jak najbardziej sobie na pierwsze miejsce zasłużył. Pod koniec roku 2013 zrobiło się o nim szczególnie głośno, gdy świat obiegła informacja, że firma Zappos zamierza wprowadzić zupełnie innowacyjny system zarządzania, w którym tytuły i menedżerowie nie będą odgrywać aż tak ważnej roli, jak wcześniej. Była to dość szokująca wiadomość, zważywszy, że firma Zappos jak dotąd funkcjonowała jako typowa korporacja. Temat ten jeszcze na pewno wróci na moim blogu.

Rozczarowałem się mocno Markiem Zuckerbergiem. No bardzo się rozczarowałem. W żaden sposób nie mieści się on w moich kryteriach. Nie ma wizji prowadzenia biznesu, zero pomysłów na zwinne zarządzanie, czy budowanie jakiejś sensownej kultury organizacyjnej w firmie. Ale… kochamy go przecież za Facebooka. I chyba dlatego znalazł się na tej liście. Innego powodu nie widzę.

Nie zdziwiła mnie też na liście najlepszych obecność Richarda Bransona. Tego Pana Kierownika darzę ogromnym szacunkiem, ale jego „prawdy” o zarządzaniu są dla mnie zbyt oczywiste, nie wiem, czy do dobre słowo, ale są „populistyczne”. NIe tylko w obszarze zarządzania, ale także w życiu, zawsze lubię ludzi, którzy mają w sobie pewną iskrę, zakrzywienie czasoprzestrzeni, pewną krawędź, poruszają się bezdrożach, a u Bransona tego nie ma. Ale… jest bardzo lubiany. Dlatego nie razi mnie aż tak bardzo jego obecność w rankingu, bo koniec końców CEO powinien być przede wszystkim człowiekiem, traktować ludzi z szacunkiem. Czyż nie? Podobnie jest z Timem Cookiem z Apple’a… Nie dość, że daje radę na stanowisku dyrektorskim, to też nie wzbudza tylu negatywnych emocji, co Jobs. Jest lubiany.

Mówiąc o najlepszych, to bardzo, ale to naprawdę bardzo zabrakło mi Johna Mackeya, CEO firmy Whole Foods. Facet jest mi szczególnie bliski, bo bardzo odpowiada mi sposób w jaki filozofuje na temat biznesu. W momencie zakładania firmy Whole Foods, nie miał ani doświadczenia, ani wiedzy (nie skończył żadnych studiów biznesowych) na temat tego, jak prowadzić biznesu. I to – jak sam zaznacza – bardzo mu pomogło. O swojej firmie mówi, że „jest to wspólnota ludzi, zmieniających świat, w której misja jest równie ważna jak zyski”. Whole Foods to sieć supermarketów, ale bardzo nietypowych, bo wypchanych po brzegi organicznymi i naturalnymi produktami. Model biznesowy, który udało się Mackeyowi wdrożyć oparty jest na bardzo prostym założeniu: ludzie są gotowi zapłacić więcej za jedzenie, które jest zdrowe, smaczne i przyjazne dla środowiska. Od strony zarządzania, firma Whole Foods ma system, który opiera się na sprzecznościach, albo lepiej wewnętrznych napięciach. Jest to system, który łączy w sobie demokrację z dyscypliną, zaufanie z odpowiedzialnością, a także poczucie wspólnoty, z dość ostrą konkurencją wewnętrzną. O samym Johnie Mackey, pracownicy mówią, że nie jest menedżerem, ale anarchistą. Model zarządzania w Whole Foods opiera się na autonomii zespołów, które same organizują swoją pracę w poszczególnych sklepach. Dyrektor sklepu nie podejmuje decyzji o tym, co ma się gdzie znaleźć, jakie produkt można kupić do sklepu, a jakie nie. Cała władza w tym zakresie została oddana w ręce zespołów, które mogą kupować u lokalnych producentów. Zespoły kontrolują także stopień zatrudnienia w ich działach. Gdybyście chcieli bliżej poznać tego Pana Kierownika i jego myślenie, polecam książkę Conscious Capitalism, która jest lekturą obowiązkową dla każdego filozofa zwinności.

Maliny

A co z najgorszymi? Tutaj nie mogło zabraknąć Steve’a Ballmera, już teraz ex-CEO z Mircrosoftu, choć powinien znaleźć się raczej w czołówce, tuż za Donaldem Trumpem, a nie pośrodku. Ballmer, w mojej osobistej opinii, zawsze był jakiś antypatyczny. Najzwyczajniej w świecie nie trawiłem go jak się wypowiadał. Miał w sobie „coś”, co nie pozwalało go lubić. Być może jestem niesprawiedliwy, bo przecież za jego miłościwego panowania Microsoft w 2013 roku miał blisko 20 miliardów zysku, ale od strony filozofii zarządzania, czy kultury organizacyjnej firmy Microsoft, Pan Ballmer nie wnosił swoją osobą zupełnie nic. NIC! Dlatego bardzo mocno kibicuję nowemu Panu Kierownikowi, którym na początku lutego br. został Satya Nadella. Moje „pierwsze wrażenie” na jego temat, znajdziecie tutaj.

No, a co z Panem Thorstenem Heinsem, ex-CEO Blackberry? Nie pojawił się w ogóle w rankingu najgorszych CEO, a powinien był. Jakoś dla mnie, zupełnie nie udźwignął tematu adaptacji firmy (iPhone, Samsung Galaxy). Pamiętam jedno z jego pierwszych publicznych wystąpień „Nie przewiduję żadnych większych zmian”. No nieźle – pomyślałem. Łódka tonie, a ty nie planujesz żadnych zmian. Thorsten został zwolniony po koniec ubiegłego roku, podobnie jak Ballmer. Poniżej jeszcze kilka cytatów-perełek Pana Kierownika Heinsa:

  • „Nie ma nic złego w obecnym funkcjonowaniu firmy”
  • „Za 5 lat widzę BlackBerry jak absolutnego lidera w urządzeniach mobilnych”
  • „Myślę, że za 5 lat nie będziemy już mieli powodu, żeby używać tabletu”
  • „Jednym z problemów, którymi nie powinniśmy się zajmować w przyszłości jest innowacja – ona będzie zawsze”

Ach, dlaczego nikt o nim nie pomyślał przy konstruowaniu tej listy.

***

Dość zaskakujące w rankingu jest to, że w grupie najlepszych CEO znaleźli się sami przedsiębiorcy. Natomiast w grupie najgorszych dyrektorów większość stanowią korporacyjni wyjadacze. Przedsiębiorców doliczyłem się tylko dwóch.

No i nie było nikogo z Polski. Ale to już szczegół, choć dość znaczący. Ciągle uważam, że mamy zbyt kiepski PR. Nie, to żaden sarkazm nie jest. Serio mówię. Amerykanie są mistrzami robienia medialnego szumu wokół siebie, wokół firmy. A to przecież jest częścią budowania swojej marki, i później bardzo procentuje. Przykładem jest Tony Hsieh i Zappos. Ogłosili, że wprowadzają dość „buntowniczy” model zarządzania, restrukturyzują firmę i już posypały się artykuły. Rozpisała się blogosfera. Wirus zaczął zataczać coraz szersze kręgi.

Dlatego, drodzy Polscy CEO! Chwalcie się, bo jest czym. Znam przynajmniej kilka dużych firm w Polsce, które mogłyby się pochwalić swoim innowacyjnym podejściem do zarządzania w szerszym gronie. Banzaj!