Agile „bezludzki”

Cykl: Zwinna Firma
17 kwietnia 2014

3

Przy wdrażaniu agile w firmie, tak naprawdę wcale nie chodzi o ludzi. Jest to jeden z poważniejszych paradoksów, na jaki się ostatnio natknąłem. Tak, „paradoksów”, bo przecież właśnie silny zwrot w kierunku „ludzi oraz ich wzajemnych interakcji” jest jednym z kluczowych elementów manifestu zwinności. A jednak, żeby osiągnąć zwinność, trzeba przestać skupiać się na ludziach, a zacząć myśleć o organizacji.

„Agile” to właściwość „systemu operacyjnego” firmy. Nie konkretna metoda. Nie zbiór określonych praktyk. „Agile” to atrybut, cecha (czegoś) – COŚ, co odróżnia „system operacyjny” firmy od innych dostępnych systemów. Dlatego, żeby wdrożyć agile, koniec końców trzeba wykonać zwrot: z „ludzi i ich wzajemnych interakcji” na „organizację”. I tu leży pies pogrzebany wszystkich programów zwinnej transformacji. Jeżeli firma nie dokona tego zwrotu, nigdy nie osiągnie zwinności. Zespoły będą „mieć” Scruma, ale nie będą zwinne.

Trzy obszary działalności w firmie

W każdej organizacji można wyróżnić trzy obszary, w których toczy się nasze firmowe życie:

  1. Pierwszy obszar – OSOBISTY. To miejsce, gdzie każdy pracownik jest „sobą u siebie”. To miejsce, w którym oprócz was, nikt nie ma nic do gadania. Ksiądz Tischner powiedział kiedyś: „Prawo do wolności znaczy – możesz, ale nic nie musisz…” Ten obszar równie dobrze moglibyśmy nazwać obszarem „wolności wyboru”. To najbardziej suwerenne miejsce w firmie, do którego nikt, poza wami, nie ma wstępu. Tutaj nie sięga żadna władza organizacji, czy menedżera. To szczególna przestrzeń, w której SAMI decyduje, o tym jak będziecie pracować (zaangażowanie, motywacja), w jakie relacje będziecie wchodzić, jakich wyborów dokonywać. Tutaj wasza suwerenność – świat zamknięty w waszych głowach i sercach.
  2. Drugi obszar– PLEMIENNY.  To miejsce, w którym wychodzimy z cienia naszej osobistej enklawy. Zwracamy się do „innych”, którzy mają podobne interesy do zrealizowania. Obszar plemienny jest w pewien sposób „spleciony” z obszarem osobistym. Każdy pracownik jest przecież „zwierzęciem” – społecznym” (homo socius) i projektowym” (homo projectus). Musi łączyć się w różnego rodzaju klany, żeby „przetrwać”. A przetrwanie w firmie to możliwość wydajnej pracy. Plemię zakłada pracę w zespole. Każdy wchodzi w określone interakcje, dzieli się swoimi pomysłami, zyskuje uznanie członków swojego klanu. To tutaj toczą się nasze codzienne projekty. Na to, jak się zachowujemy w obszarze plemiennym bardzo mocno wpływa to, co zdecydujemy w obszarze osobistym.
  3. Trzeci obszar – ORGANIZACYJNY, to zbiór określonych warunków, dzięki którym przestrzeń osobista i plemienna mogą ze sobą egzystować. Obszar organizacyjny ma charakter strukturalny, a nie osobisty. To jest bardzo ważne rozróżnienie. Ten obszar nie ma nic wspólnego z ludźmi. Tu, podstawową „troską” jest organizacja. Jakkolwiek bluźnierczo by to nie zabrzmiało w kontekście manifestu agile, takie rozumowanie jest jednak pełne sensu. Obszar organizacyjny, to miejsce, w którym rozgrywa się strategia firmy, ewoluują jej cele, „dojrzewają” procesy i standardy. Tu mieści się „system operacyjny” firmy.

Wdrożenie agile w firmie będzie udane, jeżeli „zwinność” w pierwszej kolejności zagospodaruje przestrzeń organizacyjną. Jest to praca nad „systemem operacyjnym” firmy. Myślę, że większość naszych problemów wdrożeniowych bierze się stąd, że:

  • Obszar plemienny jest traktowany zamiennie z obszarem organizacyjnym (nie rozróżniamy tych dwóch przestrzeni)
  • Planując wdrożenie nie wychodzimy poza obszar plemienny

I jest jeszcze jeden powód. „System operacyjny” najczęściej funkcjonuje w otoczeniu różnych „aplikacji”, które mogą z nim współgrać, lub się „kłócić”. Scrum jest tylko jedną z aplikacji. Podobnie jak: Kanban, XP, FDD, CMMI, COBIT, ITIL, i wiele innych. To wszystko aplikacje, które żeby mogły normalnie funkcjonować potrzebują odpowiedniego zaplecza, którym jest właśnie „system operacyjny” firmy. Scrum nigdy takim systemem nie będzie. Został pomyślany, jako aplikacja. To wynika z jego natury. Tymczasem, większość tradycyjnych organizacji, podejmując się wdrożenia:

  • Zmienia aplikację, nie zmieniając systemu (najczęściej)
  • Albo nie zmienia aplikacji, częściowo zmieniając system (dość często)
  • Albo nie zmienia aplikacji, zmieniając system (rzadko, prawie wcale)

Pierwszy i drugi punkt świadczą o minimalnym zainteresowaniu systemem. Najbardziej pożądaną, i zarazem najtrudniejszą w realizacji, jest sytuacja trzecia. Dotyka obszaru organizacji, który jest zgoła „bezludzki”.

Zostawiam wam to do głębokiego przemyślenia.