Włóczęga najpierwsza

Cykl: Kreatywni
4 stycznia 2014

1

Yabba Dabba Doo! Wylądowałem. I jest znowu lato. Ponad trzydzieści stopni i duża wilgotność.

Zameldowałem się w hotelu i jestem już po trzygodzinnej włóczędze po mieście. Niestety pada… Okropnie pada… Jest taka wilgotność, że czuję się jak pojemnik próżniowy, z którego wypompowano powietrze. Obiektyw w aparacie pokryła nieznośna mgiełka, którą ciężko było usunąć. Toteż, pierwsze zdjęcia wyglądały tak…

SGP-deszcz_520

Wszedłem do jednego z pobliskich sklepów i próbowałem doprowadzić aparat do porządku. Zawędrowałem do dzielnicy Clarke Quay. To prawdziwa Nowa Azja! Pełno tutaj uroczych knajpek, nietypowych barów, restauracji różnych smaków. Raj dla „kreatywnych”. Tutaj się ŻYJE… pełną parą.

CQ_520

Kiedy tak sobie łazikowałem, poczułem się jak prawdziwy flâneur – wędrowiec z duszą próżniaka. Słowo flâneur w dziewiętnastowiecznej Francji było używane na określenie dżentelmena, który przechadzał się przez paryskie pasaże handlowe obserwując, wyczekując, kręcąc się. Tutaj wzorcem był Baudelaire, antyburżuj, który uwolnił się od konieczności zarabiania pieniędzy i mógł tak sobie wędrować po ulicach, bez żadnego konkretnego celu.

Tak, więc włóczyłem się… Spokojnie, mógłbym ze sobą zabrać żółwia na smyczy. Nie psa, który jest hiperaktywny, sika gdzie popadnie, szczeka bez powodu i trzeba po nim zbierać kupy. Ale żółwia, który sprzyja refleksji. Ależ byłoby wytwornie!

W dzisiejszych czasach włóczęgostwo to rzecz zupełnie nie do pomyślenia. Chodniki są wąskie, a ludzie biegają od punktu A do punktu B. Tymczasem bycie flâneur to tylko pozornie strata czasu i marnotrawstwo. Bycie próżnym piechurem jest dla „kreatywnych” prawdziwie twórczym zajęciem, bo właśnie spacerując flâneur rozwija nowe pomysły. Siedząc w indyjskiej restauracji przygotowałem listę tematów, o których chciałbym napisać… z Singapuru.

*

Spróbujcie się powłóczyć. Nie tylko w weekendy. Może podczas lunchu (tak, możliwe!). Poczujcie się jak prawdziwy flâneur. Dryfujcie. Wsłuchajcie się z muzykę miasta. W zgiełk. W pędzące samochody, tramwaje, skutery. Zobaczycie, szybko poczujecie się szczęśliwi w swoim towarzystwie. Wolni chyba…

**

Jutro włóczę się bardziej. Mam nadzieję, że już bez parasola.