Trudna zmiana paradygmatu zarządzania

Cykl: Menedżer Plus
12 listopada 2014

7

Od jakiegoś już czasu, z lewa i z prawa, słychać głosy, że „zmienia się paradygmat zarządzania”. Zdanie to, samo w sobie brzmi mądrze i naprawdę tak jest. Jest mądre. Chociaż, z tą zmianą… no cóż… bywa różnie.

Paradygmat to nasz sposób widzenia świata. To zbiór określonych przekonań, wyobrażeń, teorii, które determinują nasz sposób myślenia i działania.

Paradygmaty są pewnego rodzaju uogólnieniami. Kiedy zaczynam prowadzić szkolenie, zawsze, przez pierwszych kilka minut przelatuje mi przez głowę myśl: jak to dzisiaj będzie? Jak będą zachowywać się ludzie? Jaka wytworzy się energia? Na zajęciach zwykle pojawiam się godzinę wcześniej. Lubię mieć taki zapas, żeby ze wszystkim na spokojnie się uporać. W międzyczasie obserwuję uczestników, którzy niespiesznie zapełniają salę. Wtedy testuję też swoje najgłębsze paradygmaty. „A, TEN wygląda na rozsądnego gościa” – zakładam. „A TA na pewno będzie dokazywać”. „A tutaj siadła niezła klika”. I tak dalej, buduję kolejne założenia. Najlepsze jest to, że te moje „szkoleniowe paradygmaty” bardzo rzadko się sprawdzają. To tak, jakbym patrzył na świat przez złe okulary.

Nasze codzienne paradygmaty

Paradygmatów w naszym życiu jest całe mnóstwo. Każdego dnia przemykamy i funkcjonujemy w gąszczu różnego rodzaju teorii, założeń, które mają niebagatelny wpływ na to jak żyjemy. Parę przykładów:

  • „A on jest taki safajduła, że mój Boże…”
  • „Ludzie już dzisiaj nie czytają…”
  • „Bloger ma rozdmuchane ego…”
  • „Tomka trzeba zwolnić, bo on jest niereformowalny…”
  • „Menedżer nie ma czasu dla pracowników…”
  • „Nigdy nie rzucę palenia, a jak rzucę, to będę gruba…”
  • „Nie napiszę takich tekstów…”

Paradygmaty są bardzo aktywne w naszym życiu. Wpływają na to jak się zachowujemy. To właśnie dzięki paradygmatom, ludzie mają odmienne punkty widzenia, odmienną mentalność, światopogląd. I chwała im za to. Wyobraźcie sobie, że dwie osoby wchodzą na tę samą imprezę, a tam – masa ludzi. Decybele rozsadzają kamienicę. W sumie to niewiele widać. Dym przysłania im twarze. W kącie mruga jakiś stary kolorofon. I co? Dla pierwszej osoby będzie to świetna impreza. Dla drugiej, totalne nieporozumienie. No, ale jak to? Każda osoba widzi przecież to samo – ten sam pokój, tych samych ludzi, ten sam dym, i ten sam walący po oczach kolorofon. No tak. Ale, jak mawiają psychologowie, każda z nich spogląda na rzeczywistość wybiórczo. Wybiera sobie konkretne sygnały, interpretuje je i układa w pewną całość. Buduje model – teorię o tym jak wygląda rzeczywistość.

Jak paradygmat wpływa na nasze życie?

Siła oddziaływania paradygmatów na nasze życie jest ogromna. Steven Covey w książce „7 nawyków skutecznego działania” przytacza znany eksperyment, który został przeprowadzony w Harwardzkiej Szkole Biznesu. Popatrzcie na rysunek poniżej.

paradygmat-mloda

Skupcie się przez chwilę. Przynajmniej przez kilkanaście sekund. Co widziecie? Młodą kobietę, która jest bardzo gustownie ubrana. Trochę oldskulowo, ale elegancko. Twarz ma delikatną. Rysy niewinne. Malutki nos. Jej szyję zdobi bardzo subtelny wisiorek.

A teraz popatrzcie na drugi rysunek. I wróćcie na chwilę do poprzedniego.

Paradygmat-kobieta

Czy na drugim rysunku widzicie staruszkę? Jeżeli nie, spróbujcie mocniej wytężyć wzrok. I co? Widzicie, że ta starsza pani ma duży garbaty nos? Gdyby jej dorysować pieprza mogłaby robić za Babę Jagę. Widzicie, czy nie?

Ten eksperyment pokazuje jak potężną siłę oddziaływania mają paradygmaty. Zobaczcie, przyglądaliście się obrazkom zaledwie przez kilkanaście sekund. Ale to wystarczyło, żeby rysunek pierwszy tak mocno wbił się w waszą świadomość, że trudno wam było zobaczyć na drugim rysunku kogoś innego. W dalszym ciągu widzieliście na drugiej ilustracji młodą kobietę. No, może trochę inaczej ubraną, ale wciąż twierdziliście, że jest to młoda kobieta.

W naszym życiu oddziaływanie paradygmatów jest znacznie silniejsze niż na tych dwóch rysunkach – wychowanie, religia, szkoła, studia, znajomi, normy społeczne. To wszystko są pewne filtry, które kształtują nasz punkt widzenia. Z czasem tak mocno wnikają w naszą świadomość, że przestajemy je dostrzegać. Są trwałymi, niekwestionowanymi zasadami, na podstawie których podejmujemy codzienne decyzje, angażujemy się w takie a nie inne projekty – działamy. Nie inaczej jest w zarządzaniu.

Paradygmaty w zarządzaniu

Każdy menedżer używa paradygmatów. Pytanie, tylko jakich? Pół roku temu prowadziłem projekt wdrożeniowy w jednej z dużych zagranicznych korporacji. Pilotaż był udany, a firma zdecydowała się na wdrożenie Scruma w całej organizacji. Wśród zespołów, z którymi miałem okazję pracować, był jeden, w którym wdrożenie się nie udało, przynajmniej w pierwszym podejściu. Powodem naszego niepowodzenia była zupełna niereformowalność paradygmatu menedżera zespołu, który w dużym skrócie można by było zawrzeć w następujących punktach:

  • Maksymalnie minimalizuj ryzyko
  • Stare jest zawsze lepsze niż nowe
  • Nie ufaj ludziom
  • Porażki to efekt złego zarządzania
  • Ludzie robią w robocie wszystko byle przeżyć do piątku
  • Obrona status quo to najlepsza strategia

Pamiętam, że dużo rozmawiałem z tym menedżerem. Zadawałem różne pytania. Słuchałem, mówiłem, milczałem. Bardzo powoli, techniką małych kroków udało nam się w końcu coś zmienić. Cieszyłem się i byłem trochę przygnębiony, bo wiedziałem, że zespół stracił trzy bite miesiące, czekając na zmianę paradygmatu swojego szefa. Scruma można było wdrożyć dużo szybciej.

Trudna zmiana paradygmatu zarządzania

ZA KAŻDY TYSIĄC WYCIĘTYCH LIŚCI ZŁA STARCZY JEDNO UDERZENIE W KORZEŃ

Henry David Thoreau

Jakościowy skok we współczesnym zarządzaniu może się dokonać tylko wtedy, gdy walniemy siekierą w korzeń i posadzimy nowe drzewo. No logiczne, w sumie. Sęk w tym, że nie wszystkie paradygmaty jesteśmy w stanie w ten sposób zmienić. Zniszczenie Starling City jak chciał Malcom Merlyn w serialu „Arrow” nie jest dobrym sposobem na to, żeby wyplenić wszelkie zło i zacząć budować wszystko od nowa. W zarządzaniu tak się nie da. Zmiana paradygmatu jest procesem, który trwa i musi wybrzmieć. I tak ją należy postrzegać. Podobnie jest w nauce.

Pisze o tym amerykański fizyk, a później filozof Thomas Kuhn w książce „Struktura rewolucji naukowych”. Polecam wam do poczytania, bo to bardzo inspirująca lektura, i wcale nie musicie być filozofami, żeby zrozumieć o czym w niej mowa.

Paradygmaty w nauce funkcjonują trochę tak jak paradygmaty w naszym życiu. Kuhn mówi, że jest to zbiór określonych teorii, praw, technik i narzędzi, które w danym czasie są przyjmowane i stosowane przez określoną wspólnotę naukową. Przykładem takich paradygmatów w naukach przyrodniczych mogą być: mechanika Newtona, teoria względności Einsteina, teoria ewolucji Darwina etc.

Rozwój nauki jest więc niekończącym się pasmem zmian paradygmatów. Ale zauważcie, że w nauce, zmiana paradygmatu wcale nie zachodzi tak łatwo. I musi upłynąć całkiem sporo czasu, żeby dana teoria naukowa została wyparta przez inną. Weźmy na przykład „Przewrót Kopernikański”, który mówił, że Ziemia kręci się wokół Słońca. Ale ile czasu musiało upłynąć, zanim teoria heliocentryczna wyparła kosmologię Ptolemeusza? Całe wieki. Tyle czasu było potrzeba, żeby nasze myślenie wywróciło się do góry nogami. Nie inaczej jest w zarządzaniu.

Paradygmaty wielu współczesnych menedżerów wciąż, w dużej mierze, koncentrują się wokół kluczowych zasad standaryzacji, specjalizacji, kontroli, hierarchicznej struktury, które zostały wprowadzone w XX wieku przez takich pionierów zarządzania jak: Henri Fayoll, Ferederick Taylor, Max Weber. I były bardzo dobre. Zapewniły nam przecież ekonomiczną prosperity. Ale dzisiaj przestały się sprawdzać.

ISTOTNE PROBLEMY NASZEGO ŻYCIA NIE MOGĄ BYĆ ROZWIĄZANE NA TYM SAMYM POZIOMIE MYŚLENIA, NA JAKIM BYLIŚMY, KIEDY JE TWORZYLIŚMY

Albert Einstein

Zmiana paradygmatu zarządzania wymaga innego sposobu myślenia. Innej mapy. Bo te problemy, te anomalie (określenie Kuhna), z którymi musimy się mierzyć dzisiaj w zarządzaniu, nie znajdują już rozwiązania za pomocą startych metod, praktyk i narzędzi. A nie ma nic gorszego od złej mapy.

Zmiana paradygmatu zarządzania zachodzi od środka.