Rozmowa, która „żre”

Cykl: Menedżer Plus
17 czerwca 2014

2

Dzisiaj biorę na warsztat cytat Alfreda N. Whiteheada, brytyjskiego matematyka i filozofa. Spodobało mi się, co powiedział o języku:

Żaden język nie jest doskonały. Najpierw musimy dokonać skoku w naszej wyobraźni, żeby móc odnieść go do naszych codziennych doświadczeń i w ten sposób zrozumieć jego znaczenie.

Zdarzyło wam się kiedyś, że wasz rozmówca, mimo waszych najlepszych chęci, kompletnie nie rozumiał, co do niego mówicie? Produkowaliście się, a on nic. Jakby był nieobecny. Częste? Rzadkie? Mnie się zdarza od czasu do czasu, zwłaszcza na warsztatach, czy wdrożeniach. Mówię coś do kogoś i widzę, że „go” nie ma.  Nasza komunikacja najzwyczajniej w świecie „nie żre”. Nie nadajemy na tej samej fali. Jasne, czasem ktoś może mieć zupełnie gdzieś to, co mamy mu do powiedzenia. Czasem dręczą go jakieś prywatne zmartwienia. A czasem po prostu to my nie potrafimy się komunikować. Powodów złej komunikacji może być wiele. Ale, z drugiej strony, są przecież sytuacje, że naprawdę robimy wszystko, żeby coś komuś wytłumaczyć, powiedzieć a ten „ktoś” kompletnie, nie kuma czaczy. Czyja to wina?

Whitehead mówi, że komunikacja jest możliwa dopiero wtedy, gdy treść waszego komunikatu okaże się w jakiś sposób zbieżna z doświadczeniem waszego rozmówcy. Innymi słowy, pojęcia, których używamy w codziennym języku są kształtowane w wyniku naszego doświadczenia, obserwacji i spostrzeżeń. Weźmy na przykład słowo „nóż”. Inaczej rozumie go kucharz, który na co dzień używa go do filetowania ryb, a inaczej seryjny morderca, który w ciemnej parkowej uliczce dźga nim swoje ofiary. Podobnie jest z Eskimosami, którzy używają bagatela siedemdziesięciu określeń na „płatek śniegu”, w zależności od pory dnia i roku (to dopiero musi być męczące – śnieg w siedemdziesięciu odmianach przez cały rok).

Jeżeli ktoś nie miał żadnych doświadczeń, związanych z tym, co próbujemy mu powiedzieć komunikacja jest niemożliwa. Żebyśmy mogli się jakoś dogadać, nasz rozmówca musi dokonać „skoku w wyobraźni”, spróbować wczuć się w nasze doświadczenia. Inaczej rozmowa się nie uda. Nie nawiążemy tak bardzo pożądanej nici porozumienia.

Sęk w tym, że nie każdemu rozmówcy się chce skoczyć.

Rolą każdego lidera jest wzbudzenie pokusy tego skoku.