Czym barwi się dusza menedżera?

Cykl: Menedżer Plus
24 maja 2014

4

Są takie cytaty, które poruszają nasze myślenie, zakotwiczają go, czasem prowokują do poważnej zmiany. Dzisiaj może trochę klasyki – Marek Aureliusz. Yippie-Kai-Yay!

 

Od tego, co sobie […] wyobrażasz, zawisł twój sposób myślenia. Dusza bowiem barwi się wyobrażeniami”.

(Marek Aureliusz, Rozmyślania, V.I6)

Można powiedzieć, że ten krótki fragment, w jednym zdaniu streszcza to, co uosabia w sobie cała filozofia stoików. Ostatnio bardzo mocno popularyzowana za sprawą Tomasza Mazura, czy Piotra Stankiewicza. Nasz sposób funkcjonowania w świecie, działania, podejmowania decyzji, wydawania opinii zależy od naszych wyobrażeń, które na jego temat sobie tworzymy. Nasze wyobrażenia tworzą pewnego rodzaju zasłonę-bufor, który odgradza nas od rzeczy realnych. To bardzo mądre jest, i bardzo prawdziwe. Pomyślcie sobie przez chwilę o jakimkolwiek działaniu czy decyzji, które ostatnio podjęliście. Jestem przekonany, że zanim zdecydowaliście się na określony krok w waszym życiu (np. zakup mieszkania), wcześniej „wyobrażaliście” sobie różne za i przeciw, zgłębiali możliwe opcje. Proces ten mógł zachodzić w sposób mniej lub bardziej świadomy. I tutaj, dochodzimy do pewnego paradoksu. Bo, wygląda na to, że tak naprawdę, żyjemy w świecie naszych wyobrażeń, a nie rzeczy. Przerażające, prawda? To jednak wcale nie znaczy, że świat realny nie istnieje. Firma, dom, ogród, gwiazdy nad głową, awanse, podwyżka, pamięć, zapominanie, emocje – to jest świat, który istnieje niepodważalnie, ale w pewnej „odległości” od nas. Ten dystans pokonujemy (zmniejszamy lub zwiększamy) za pomocą właśnie naszych wyobrażeń. Tworzą one pewnego rodzaju model mentalny, którym się później posługujemy.

Na co dzień, mam ogromną przyjemność pracy z menedżerami na różnych szczeblach organizacyjnych, i widzę jak dużo zależy właśnie od ich wyobrażeń o świecie. Z pewnością nie raz spotkaliście się w waszej firmie z sytuacją, w której jakiś naprawdę fajny pomysł nigdy nie został zrealizowany. I nie dlatego, że był kiepski albo, że mieliście złe intencje. Dobre pomysły bardzo często nie są wprowadzane w życie, bo są sprzeczne z wyobrażeniami menedżerów. Nie tak dawno, prowadziłem warsztaty w pewnej firmie IT, podczas których, jednym z omawianych tematów była konfiguracja zespołów scrumowych. Sytuacja była nietrywialna, bo członkowie zespołów pracowali w trzech różnych lokalizacjach. Rozwiązanie, które bardzo mocno rekomendowałem polegało na wydzieleniu trzech odrębnych zespołów, które by pracowały nad jednym produktem. I nie był to jakiś specjalnie wywrotowy pomysł. Mimo, że wszyscy uczestnicy warsztatu zgodzili się ze mną, ich wyobrażenia, konkretne przekonania nie pozwalały im zrealizować tej wizji. Dlaczego? Bo jak się okazało, ich modele mentalne były mocno osadzone na obronie istniejącego status quo i niepodejmowaniu jakiegokolwiek ryzyka. Taka jest w końcu rola menedżera, prawda? Po dwóch miesiącach przyszli do mnie z propozycją, że może by jednak zmienić koncepcję i zrobić tak, jak proponowałem. W efekcie, straciliśmy kupę cennego czasu.

Jak powiedział kiedyś Albert Einstein: „Nasze teorie determinują to, co mierzymy”. Przez wiele lat fizycy prowadzili eksperymenty, których wyniki były niezgodne z założeniami klasycznej fizyki, ale do XX wieku nikt nie zwracał uwagi na dostarczone przez te eksperymenty dane, umożliwiające sformułowanie rewolucyjnych teorii względności i mechaniki kwantowej. Problem modeli mentalnych nie polega na tym, czy są one dobre, czy złe. Wszystkie, z założenia, są pewnego rodzaju uproszczeniami. Jakoś tak jest, że lubimy generalizować. „Scrum w naszej firmie się nie uda”. „Zespoły, które same organizują swoją pracę się nie sprawdzą”. „Tomek nie liczy się ze zdaniem innych”. „Agnieszka lubi pracować w pojedynkę”. To wszystko uogólnienia. Ale, przyznacie, że jakoś nigdy się nad tym nie zastanawiamy, czy są prawdziwe, czy nie. Najczęściej od prostych obserwacji, przechodzimy do abstrakcji. Nieodróżnianie faktów od uogólnień powoduje, że nigdy nawet przez głowę nam nie przejdzie myśl, żeby w jakikolwiek sposób sprawdzić prawdziwość tych twierdzeń.

Czy menedżer może sobie jakoś pomóc? A i owszem. Powinien ciągle odświeżać sobie pytania na temat swoich przekonań, czyli tego, jakie są jego wyobrażenia na temat sposobu funkcjonowania firmy, filozofii prowadzenia biznesu, charakteru ogółu ludzi, konkretnych osób. Pierwsze obowiązkowe pytanie, które każdy menedżer powinien sobie zadać brzmi: „Na jakiej podstawie doszedłem do tego uogólnienia?” Drugie: „Czy jestem skłonny przyznać, że mogę nie mieć racji?” Zwłaszcza odpowiedź na to drugie pytanie jest ważna. Jeśli menedżer nie zakłada możliwości pomyłki w sferze uogólnień, dalsze działania nie mają sensu.

Ale… nie chciałbym zostawić was z przekonaniem, że wyobrażenia to samo zło w pracy menedżera. Są także źródłem bardzo pozytywnej energii. Wiele razy spotykałem i ciągle spotykam (!) menedżerów, którzy właśnie dzięki swoim modelom mentalnym byli w stanie dokonywać naprawdę przełomowych innowacji w firmie. Menedżerów, którzy żyli w głębokim przekonaniu, że ich wyobrażenia są ważniejsze od faktów.