Rachunek sumienia menedżera

Cykl: Menedżer Plus
27 listopada 2014

3

Przez blisko sto lat od wynalezienia muszkietu europejscy generałowie wciąż myśleli po staremu i tak ustawiali oddziały piechoty, jakby ich jedyną bronią, w dalszym ciągu, była pika (długi kij zakończony metalowym grotem), łuk lub szpada. Sto lat… Zupełnie nieprawdopodobne.

Zmiana nawyków myślenia nie jest łatwa. Współcześni menedżerowie, podobnie jak generałowie bardzo często nie mogą oderwać się od swoich dotychczasowych przekonań, teorii, modeli, które determinują ich sposób działania. Takie podejście jest wrogiem innowacji, hamuje rozwój. Pisałem o tym na blogu już kilka razy: współczesny model zarządzania wymaga solidnej rewaloryzacji

Buckminster Fuller, amerykański konstruktor, architekt, kartograf i filozof powiedział kiedyś:

Nie zmienia się rzeczy, walcząc z istniejącą rzeczywistością. Aby coś zmienić, stwórz nowy model, który sprawi, że poprzedni stanie się nieaktualny.

Minęło trochę czasu, zanim uświadomiłem sobie, że tak naprawdę, stworzenie nowego modelu zarządzania w pierwszej kolejności zaczyna się od naszego środka. To MY musimy się zmienić, przeformatować nasz sposób myślenia, przebudować swoje dotychczasowe wartości, stworzyć nowe modele i teorie, zakwestionować obowiązujące status quo. Jak to zrobić?

Spróbujcie wyobrazić sobie, że wasza świadomość „wychodzi” z ciała i nagle stajecie tuż obok siebie. Zupełnie tak, jakbyście byli obcą osobą. A teraz wznieście się na chwilę do góry. Rozejrzyjcie po pokoju pokoju lub innym miejscu, w którym aktualnie się znajdujecie. A teraz popatrzcie na siebie, na wasz komputer, na smartfon, czy tablet, na którym czytacie tego bloga. I wejdźcie do swojej głowy. Co widzicie? Myśli, które przelatują w zawrotnym tempie? Być może czujecie pewne rozdwojenie. Z jednej strony próbujecie skupić się na tym, co czytacie, z drugiej, gdzieś, bocznym torem, zastanawiacie się o co, w tym wszystkim chodzi.

To, co przed chwilą zrobiliśmy nazywa się samoświadomością – takie myślenie o myśleniu. Bo przecież nikt z nas nie jest tym, co myśli, ani tym, co odczuwa. Zdolność do auto-refleksji właściwa jest tylko ludziom. Nie ma jej żadne zwierzę.

Zwierzę jest bezpośrednio tożsame ze swoją działalnością życiową – pisze Karol Marks. Nie odróżnia się od niej. Jest nią. Człowiek czyni samą swą działalność życiową przedmiotem własnej woli i świadomości. Jego działalność życiowa jest świadoma. Nie jest czymś, z czym człowiek bezpośrednio stapia się w jedno.

Dzięki samoświadomości możemy zmieniać nasze codzienne nawyki, także te menedżerskie. Co nie jest łatwe. Żeby zobaczyć jak dużą siłę rażenia mają nasze paradygmaty w zarządzaniu, wystarczy popatrzeć na język, którym się posługujemy w firmach: „alokacja zasobów”, „struktura zarządcza”, „ścieżka raportowania”, „hierarchia”, „piony”, „departamenty”, „kaskada”. Gary Hamel, współczesny ekspert zarządzania, powiedział przewrotnie, że

(…) menedżerowie mają tyle samo sposobów mówienia o hierarchii, ile Eskimosi określeń śniegu.

I nawet trudno jest nam sobie wyobrazić jakiś inny słownik. Na przykład taki, który opisywałby bardziej sieciową strukturę w firmie. Wcale nie jest łatwo, prawda? „Stare” paradygmaty zarządzania tak mocno siedzą w naszych głowach, że już dawno przestaliśmy je „zauważać”. Wystarczy popatrzeć jak się zachowujemy na naszych spotkaniach firmowych, jak rozmawiamy, jak załatwiamy sprawy.

Zmiana paradygmatu zarządzania wymaga solidnej autorefleksji. Pocieszające jest jednak to, że nie jest to żadna sztuka tajemna. Nie potrzebujecie do tego nie wiadomo jakich umiejętności. Zdolność do autorefleksji ma każdy z nas. Nie każdy jej jednak używa. 

***

Spróbujcie, w wolnej chwili, znaleźć czas, żeby pomyśleć o tym, jak zarządzacie ludźmi, pracą, czasem, swoim życiem prywatnym. Co wami kieruje? Jakie zasady, wartości? Co jest waszą mapą? Czy gdzieś w tym wszystkim jest miejsce na zmianę? Taki prosty menedżerski rachunek sumienia…