Przynajmniej próbowałem…

Cykl: Kreatywni
3 lipca 2013

2

Ostatnio, po raz kolejny oglądałem film Miloša Formana „Lot nad kukułczym gniazdem”. Akcja filmu rozgrywa się w stanowym szpitalu psychiatrycznym, dokąd zostaje przysłany na rehabilitację walczący z establishmentem cwaniak, Randle P. McMurhpy (tu, naprawdę świetna rola Jacka Nicholsona). Zwraca tam na siebie czujną uwagę sadystycznej siostry Ratched (zjawiskowa Louise Fletcher) i niebawem, przy pomocy innych pacjentów, organizuje bunt przeciwko niej.

W filmie jest wiele niezapomnianych scen, ale jedną, szczególnie lubię. Jest to moment, kiedy McMurhphy zakłada się z pozostałymi pacjentami szpitala psychiatrycznego, że uda mu się wyrwać z ziemi ogromną wodną konsolę. Był to betonowy kloc ze stalową armaturą, który przypominał niewielkich rozmiarów stolik. Ważył chyba z dwieście kilo. Szczerze mówiąc, nikt nie wierzył, że uda mu się podnieść ten ogromny kamień. Mimo to, McMurhpy z dużym zaangażowaniem stara się podnieść wielką kamienną bryłę. Kilka razy przesuwa stopy, żeby dobrze się zaprzeć, wyciera dłonie o uda i chwyta krany po obu stronach konsoli. Widzimy jak napręża mięśnie, pęcznieją mu żyły. Jakby walczył z jakimś mitycznym gigantem. A jednak – nie udało się. Konsola ani drgnęła. I wtedy, z jego ust padają pamiętne słowa – „Przynajmniej próbowałem”.

Załóżmy, że w Waszej firmie wprowadzana jest nowa inicjatywa, której szanse na wdrożenie wynoszą tylko 10%. Jeżeli, zgłosicie dziesięć takich projektów, to zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa, szanse, że przynajmniej jeden z nich zaskoczy, wzrastają do 65%. Jeżeli będzie ich dwadzieścia pięć, to szanse na sukces przynajmniej jednej z nich, wzrastają do 90% (dwóch do 75%).

Howard Head, co tydzień wysyłał nową i ulepszoną wersję swoich nart do Neila Robinsona, który był instruktorem narciarstwa z Bromley w stanie Vermont, w celu przetestowania. Co tydzień Robinson odsyłał mu połamane narty z powrotem. „Gdybym wiedział, że zanim narty osiągną, jako taką jakość, będzie to wymagało czterdziestu wersji próbnych, pewnie bym odpuścił – mówi Head. – Ale na szczęście zawsze myślałem, że następny projekt to już będzie to”. Head walczył ze swoją obsesją przez trzy zimy z rzędu. W tym czasie wprowadził sporo udoskonaleń, ale w końcu się udało. W 1950 roku, instruktor narciarski Clif Taylor zjechał ze szczytu Tuckerman Ravine w New Hampshire, zatrzymując się tuż przed rozpromienionym wynalazcą. „Są świetne, panie Head – wykrzyknął, po prostu świetne”.

Prawdopodobieństwo, że Wasz projekt osiągnie sukces, jest bardzo wysokie, jeżeli tylko będziecie próbować. Najlepszym sposobem na zapewnieni większej liczby trafień, jest zwiększenie liczby strzałów.