Klątwa Tatara, czyli najgorsza rzecz jaką lider może zrobić

Cykl: Menedżer Plus
19 maja 2016

3

Jest takie cuś, powiedzmy zjawisko, że jak lider dochrapie się już konkretnego stanowiska w firmie, to spoczywa na laurach, jakby zwalnia tempo. To jest dość niebezpieczny moment.

Bo, jak przestajesz się uczyć, przestajesz przewodzić.

Jeżeli chcecie przewodzić musicie ciągle się rozwijać, szkolić, zdobywać wiedzę. To jest strategia, która na dłuższą metę bardzo się opłaca. Bo głód wiedzy przekłada się na głód nowych osiągnięć, a także zwiększa wiarygodność w oczach ludzi, z którymi pracujecie. Ludzi, którym przewodzicie.

Co jest największą przeszkodą w naszym rozwoju?

Największą przeszkodą w naszym osobistym rozwoju wcale nie jest ignorancja, czy brak inteligencji. Z tym zawsze można coś zrobić. Największą przeszkodą dla każdego lidera jest poczucie, że wszystko wie – złudzenie, że dotarł do celu.

Jeżeli przytrafi wam się coś takiego, nie będziecie mieli motywacji, żeby iść dalej. To będzie akt waszej osobistej kapitulacji.

Trzy strefy, w których żyjemy

Ludzie, z którymi na co dzień pracujemy w naszych firmach, poruszają się najczęściej w trzech strefach:

  1. Stefa wyzwań: „Ciągle próbuję czegoś nowego”.
  2. Strefa komfortu: „Robię to, co umiem”.
  3. Strefa marazmu: „Nie robię nawet tego, co robiłem”.

Każdy z nas zaczyna od tej pierwszej strefy. Jako dzieci musimy stawić czoło wielu wyzwaniom. Uczymy się jeść, chodzić, mówić. Potem idziemy do szkoły – jednej, drugiej. Niektórzy kontynuują swoją naukę i trafiają na studia.

Wcześniej, czy później przychodzi jednak taki moment, że w zasadzie, to nie musielibyśmy już nic robić. Kończymy szkołę, studia i wystarczy tylko chodzić do pracy, żeby jakoś to życie przeżyć.

I wtedy właśnie wiele osób odpuszcza. Niektórzy odpuszczają nawet jak osiągną sukces.

Ale to jest moment przełomowy. Bo wtedy decydujemy, w której strefie chcemy zostać. Czy w strefie wyzwań, w której ciągle możemy robić coś nowego; czy w strefie komfortu, która wiąże się z ciepłą posadką i życiową stabilizacją; czy może w strefie marazmu, w której nie podejmujemy już żadnych prób.

Co robić, żeby się rozwijać

Każdy ma pewnie inny pomysł na siebie. Ważne jest żeby go mieć. Ja najczęściej uczę się w następujący sposób:

  • Czytam codziennie. Mam takie zboczenie, że nie zasnę, jak nie przeczytam kilku stron jakiejś beletrystki. Po prostu. W ten sposób się wyciszam, męczę oczy i jest mi jakoś łatwiej zasnąć. W ciągu dnia czytam książki branżowe: poradniki, czy tzw. inspiratory. Czytam wszędzie – w samolocie, w pociągu, na poczcie. Gdzie się da. Zawsze mam ze sobą zestaw samoprzylepnych znaczników, którymi zaznaczam co ciekawsze fragmenty – fajne cytaty, złote myśli.
  • Słucham codziennie podcastów. Głównie podczas biegania i chodzenia z kijkami. Większość z nich dotyczy tego, jak prowadzić biznes online (Pat Flynn, Chris Ducker, Fizzle.co, Amy Porterfield, ProBlogger, Michael Hyatt, Leadership Unleashed).
  • Oglądam wystąpienia na TED i korzystam z kursów internetowych (Coursera, Udemy, University Webinars, Creative Live)
  • Rozmawiam z ludźmi w podcaście. Czasem śmieję się i mówię, że jest to mój prywatny uniwersytet. Bo do każdego odcinka muszę się solidnie przygotować, czasem przeczytać jakąś książkę, przejrzeć dostępne artykuły, nagrania. A oprócz tego jest jeszcze wiedza, którą w trakcie audycji przekazuje mi mój „wykładowca” – gość 🙂
  • Przebywam w towarzystwie ludzi, którzy są lepsi ode mnie. Walt Disney powiedział kiedyś „Jestem częścią tego, co mnie spotkało”. Zawsze, kiedy chcemy się rozwijać i doskonalić powinniśmy otaczać się osobami, które nam taki wzrost umożliwią. Jeżeli otaczamy się ludźmi lepszymi od nas, to sami się bardziej staramy i szybciej rozwijamy. Czasem mówimy, że ktoś się stoczył, bo wpadł w złe towarzystwo. Zasada ta działa również w drugą stronę. Ludzie wybitni chcą wydobywać potencjał od innych.

Pamiętaj, żebyś każdego dnia przeczytał jakieś wspaniałe dzieło sztuki, posłuchał wybitnej muzyki i przeczytał kawałek doskonałej książki.

Johann Wolfgang von Goethe

Klątwa Tatara

Podobno, Tatarzy z Azji Środkowej mieli w zwyczaju rzucać klątwę na swoich wrogów. Klątwa nie polegała na tym, żeby w jakiś magiczny sposób odstraszyć swoich przeciwników, spowodować, żeby uciekali w podskokach, czy polegli na placu boju. Nie. Klątwa była dużo gorsza. „Życzymy wam, byście na zawsze pozostali w jednym miejscu”.

Auć… Możecie sobie wyobrazić coś takiego? Bo ja nie.

A Wy, co robicie, żeby się rozwijać?