Moja nowa strona. Już jest.

Cykl: Kreatywni
8 października 2014

5

Czekałem, czekałem… aż w końcu jest. Nowa strona MariuszChrapko.com wreszcie zawisła. A rzecz miała miejsce w poniedziałek wieczorem, 6 października. Chciałem was poinformować wcześniej, ale jakoś ciężko było znaleźć chwilę, żeby usiąść do komputera i coś skrobnąć.

Nad stroną pracowaliśmy w tym samym składzie, co poprzednio, czyli: JA w roli Właściciela Produktu, Kamil Ozirski – projekt i Sebastian Troć – programowanie. Dzięki chłopaki! Tradycyjnie, żałuję, że to już koniec.

Prace wystartowały w maju bieżącego roku i trwały blisko 5 miesięcy. Szczerze mówiąc skończyłyby się wcześniej, ale ze względu na moje bieżące projektu, moja dostępność w ostatnim czasie była bardzo ograniczona. Ale co tam. Dzięki temu moglibyśmy niektóre rzeczy jeszcze bardziej dopieścić. Bo efekt końcowy jest naprawdę niezły. I bardzo minimalistyczny, na czym mi najbardziej zależało.

Skąd pomysł na zmianę?

Bo lubię zmiany. Ci, którzy mnie znają na co dzień, prywatnie, wiedzą, że długo nie usiedzę w miejscu. Podobnie było ze stroną. To po pierwsze. A po drugie, pierwotna wersja mojej strony miała zupełnie inny charakter. Miała być przede wszystkim stroną o mnie, o książkach, które napisałem, o tym, czym się zajmuję. Taki profil zawodowy w sieci. To wszystko. Trochę dla hecy dodałem do niej sekcję blog. Myślałem, że od czasu do czasu będę tam sobie coś pisał. Nie miałem jeszcze pomysłu, co, ale, gdzieś pod skórą, czułem, że blog musi być.

Mówi się, że jak zakładasz bloga, powinieneś wiedzieć, co chcesz pisać i dla kogo. Podpisuję się pod tą radą obiema rękami. Ale u mnie tak nie było. Zaczynałem pisać bloga kompletnie bez wizji. Nie wiedziałem, co do końca chcę pisaniem osiągnąć. Miotałem się z tematami. Po prostu, eksperymentowałem. Trochę poddałem się mojej intuicji. Pisałem teksty, które sprawiały mi twórczą radość, i którymi chciałem się z Wami dzielić. Z dnia na dzień, robiłem to coraz bardziej regularnie. Blog zaczął też pochłaniać coraz więcej mojego wolnego czasu. Nagle zaczął mieć wysoki priorytet w mojej codziennej skrzynce zadań. Szybko okazało się, że strona w pierwotnej wersji przestaje mi wystarczać. Chciałem, żeby to był przede wszystkim blog, który od strony wizualnej będzie bardzo minimalistyczny, a przez to czytelny.

Wizja bloga

Mam też bardzo skonkretyzowaną wizję prowadzenia tego bloga: zmienić wasz sposób myślenia o zarządzaniu. To jest mój cel. Bo wierzę, że „zły kruszec słowem da się zmiękczyć”.

O czym będzie blog? Jego formuła się nie zmieni. W dalszym ciągu, będę dzielił się swoją swoją wiedzą i doświadczeniem, związanym z zarządzaniem projektami, zmianą, kreatywnością. Pokażę konkretne praktyki, które pomogą Wam zmienić siebie (światopogląd), ludzi i Wasze firmy. Będę pisał o roli współczesnych menedżerów, o byciu liderem, o pracy zespołowej, a także o nowych podejściach do zarządzania organizacją.

O stronie

Jak widzicie, moja nowa strona jest przede wszystkim blogiem. Bardzo zależało mi na tym, żeby teksty były bardzo czytelne. W tym celu wprowadziliśmy szereg usprawnień, które wam to ułatwią. Przede wszystkim jest duża czcionka, którą fajnie się czyta. Zrezygnowaliśmy z ciemnego tła, które wprowadzało niepotrzebny kontrast i, tym samym, utrudniało lekturę. Są też duże zdjęcia, które stanowią kluczowy element każdego tekstu. Na starym blogu zdjęcia też były, ale tutaj są bardziej wyeksponowane. Całość jest bardziej spójna i przejrzysta. Dodatkowo, pojawiły się kategorie tematyczne, których wcześniej mi bardzo brakowało. Jest ich cztery: Zwinna Firma, Menedżer Plus, Kreatywni i Rozmyślnik; i na razie powinny wystarczyć. Każda z nich odzwierciedla główne wątki, wokół których koncentrują się publikowane na blogu teksty.
Do każdego artykułu dodaliśmy bardzo fajną wtyczkę, która wyświetla, ile w przybliżeniu potrzebujecie czasu na przeczytanie tekstu. Dodaliśmy także link do Pocketa, od którego sam jestem uzależniony. Spodobał wam się jakiś tekst, ale nie macie czasu, żeby go przeczytać? Wystarczy, że klikniecie w małą ikonę, umieszczoną z prawej strony na początku tekstu. I całość ładuje się do schowka, gdzie artykuł jest dostępny offline. Wygodne, prawda?

Newsletter

Z absolutnych nowości, zdecydowałem się na założenie newslettera. Oj, zeszło mi trochę, zanim podjąłem tę decyzję. Ale jestem głęboko przekonany, że jest to naprawdę fajne narzędzie do nawiązania lepszego kontaktu z Czytelnikami. Jeżeli zapiszecie się na newslettera, oprócz informacji o nowych wpisach, czekają na was teksty, które nigdy nie pojawią się na blogu plus niespodzianki dla subskrybentów. Obiecuję, że nie będzie spamu. Planuję wysyłkę raz na dwa tygodnie lub raz na miesiąc.

Ale to nie wszystko

Bo mam jeszcze kilka pomysłów, których zdecydowaliśmy się nie umieszczać w tej odsłonie strony. Niebawem pojawi się jej druga wersja. A wszystko dlatego, że powoli, małymi krokami przymierzam się do nagrywania podcastów. Tak. Będę bawił się w radiowca (hihi). Jingle już mam. Teraz rysuje się avatar audycji (tradycyjnie Ola Bułhak). Kompletuję także sprzęt. Jestem tym wszystkim dość mocno podekscytowany. I trochę nie mogę się doczekać już pierwszej audycji.

W październiku chciałbym wrócić do pisania tekstów. Wrzesień pod tym względem był słaby. Wystartowałem z bardzo dużym projektem zwinnej transformacji. I zaczęły się sesje warsztatów strategicznych, które zawsze są bardzo absorbujące (jeszcze trzy tygodnie z sześciu, zanim ruszymy z wdrożeniem). A po drodze była konferencja Agile w Biznesie i warsztaty z holakracji. Potem strona. Ale co tam. Dzieje się. Tak jak lubię.