JA-Bloger z rocznym przebiegiem

Cykl: Kreatywni
27 maja 2014

2

Ostatnio sobie uświadomiłem, że 8 maja 2013 pojawił się pierwszy wpis na moim blogu. Stuknął mi dokładnie roczek, a nawet trochę więcej. I fakt ten jakoś mi po prostu umknął. Przegapiłem go. Ciągle wydawało mi się, że to przecież tak niedawno, że zaledwie minęło kilka miesięcy. A tu, proszę. Rok.

Po roku dość regularnego pisania uświadomiłem sobie jedną rzecz – moje teksty są na wskroś egoistyczne. Zresztą od samego początku tak było. Zupełnie nie martwiłem się o Czytelnika. Tak. Od samego początku nie obchodziło mnie, co myślicie, jak zareagujecie. Bloga traktowałem, i to się nie zmieniło, jak dużą drewnianą szufladę, do której wkładam „nieuczesane” i może „niezgrabne” jeszcze myśli. Szufladę, która pachnie starocią i bibelotami, jak u babci. Czytelnik, owszem, ma do niej dostęp. Czytelnik może w niej od czasu do czasu nawet pogrzebać, poprzetrząsać ją, przewertować. Ale to, co w niej znajdzie, zależy zupełnie od mnie. MNIE! Na tym polega piękno blogowania. Na tym, że mogę wam podrzucać różne rzeczy do tej szuflady, zastawiać na was mentalne sidła, akcelerować, dosmaczać podniebienie waszych myśli. Do szuflady, która jest przecież moja. (Uwielbiam paradoksy).

Pisanie bloga, od samego początku, wymagało ode mnie uruchomienia pewnego rodzaju zwrotnicy. Przestawienia się z tekstów zdystansowanych, na bardziej osobiste, czasem emocjonalne. Bo blogowanie to intelektualny ekshibicjonizm. To rozebranie się do naga z własnych myśli. Przed Czytelnikiem.

Kiedyś przeczytałem w „Polityce” wywiad z jednym z moich ulubionych polskich pisarzy Wiesławem Myśliwskim, gdzie padły takie oto słowa:

(…) doświadczam zwykle tego, jak nie umiem pisać, jak mnie każde słowo parzy, i to właśnie pobudza moją wyobraźnię, to wyzwala twórczą energię. Inaczej nie byłoby po co pisać, gdyby pisanie nie poszerzało granic moich własnych uczuć i myśli, ale było jedynie wyrobnictwem piśmienniczym.

I znowu ten egoizm. Widzicie? Nie tylko u mnie. „(…) Nie byłoby po co pisać, gdyby pisanie nie poszerzało granic moich własnych uczuć i myśli” – mówi Pan Wiesław. Z blogowaniem jest podobnie. Jeżeli bloger zbytnio ulegnie Czytelnikowi, jeżeli będzie pisał dla niego lub pod niego jak kto woli, jego pisanie będzie tylko zwykłym wyrobnictwem.

Jakkolwiek egoistycznie, ale rok z życia blogera oceniam bardzo pozytywnie.

***

Już niebawem ma mojej stronie szykują się poważne zmiany, które są solidnie napędzane przez Kamila Ozirskiego (Ozirski.com) i Sebastiana Trocia (Gucman.pl) – ludzi, z którymi po każdym zamkniętym projekcie, już myślę o następnym. Tym razem wytrzymałem rok.

Nowy projekt mojej strony będzie bardzo odważny. Wszystko wywrócimy do góry nogami. Ale zmiany są potrzebne. Stay tunned.