5 zasad sukcesu, których możesz nauczyć się od Adele

Cykl: Kreatywni
20 października 2013

3

Adam Sherwin na łamach gazety „Independent” opisał tajniki sukcesu jednego z największych „odkryć” muzycznych ostatnich lat – Adele. Urodzona w brytyjskiej dzielnicy Tottenham artystka „nie zgodziła się być gwiazdą festiwalu rockowego w Glastonbury, zabroniła, żeby jej przeboje wykorzystywano w reklamach i nie chciała zmienić swojego życia w operę mydlaną” – pisze. Bardzo ciekawy jest też pięciopunktowy przepis na sukces, który brytyjska gwiazda w swoim codziennym życiu wykorzystuje.

  1. Nie występuje w reklamach innych marek. „Myślę, że to przynosi wstyd, gdy się sprzedajemy” – mówi Adele. „To zależy od tego, jakim typem artysty chcesz być. Ja nie chcę, żeby moje nazwisko widniało obok innej marki. Nie chcę, żeby mnie to w jakikolwiek sposób obciążało i prześladowało”.
  2. Ogranicza wywiady i nie chce być wszędzie. Styl budowania własnej marki, który preferuje Lady Gaga, po prostu jej nie opowiada. Jak twierdzi sama była i jest wielką fanką muzyki, i takie zachowania gwiazd ją zawsze wkurzały. Nie chce też, żeby jej fani odbierali ją podobnie.
  3. Nie oszukuje swoich fanów. Nie zgadza się na to, żeby jej wytwórnia płytowa wypuszczała wznowienia jej albumów tylko z kilkoma nowymi utworami, narażając w ten sposób na ponowny zakup tego samego produktu.
  4. Nie bierze udziału w wielkich festiwalach.
  5. Dostrzega wartość kameralnych występów. Zawsze chce być blisko swoich fanów, żeby przekazać im ducha swojej muzyki.

Paul Rees, wydawca czasopisma „Q” zauważa, że „(…) ogromną część swojego sukcesu Adele zawdzięcza temu, że dla wielu swoich fanów pozostaje tajemnicą i nie wszystko o niej wiemy (…) W naszej epoce zatraciliśmy wiarę w ideę, że mniej znaczy więcej”.

Mniej, znaczy więcej

Myślę, że każdy z nas ma w sobie jakąś „wyrobioną” potrzebę „chcieć więcej”. Chcemy więcej mieć, więcej kupić, więcej zarabiać, więcej osiągnąć w życiu. Chcemy być kimś więcej… Gdy się jednak nad tym poważniej zastanowić, nasze „chcieć więcej” ma ciągle charakter ilościowy i wcale nie prowadzi do lepszej jakości życia. Zwróciliście kiedyś uwagę, że za każdym razem, kiedy na chcemy więcej zrobić w pracy, efekt końcowy jest taki, że mamy mniej? Mniej czasu dla siebie, dla rodziny, mniej spokoju… MNIEJ ŻYCIA!

Kiedy czytałem artykuł Sherwina o Adele, uświadomiłem sobie, że tak naprawdę prawdziwy sukces w życiu człowieka zależy od umiejętności stosowania prostej zasady inwersji. Możemy w życiu osiągnąć więcej, gdy będziemy umieli się zatrzymać. Możemy biec szybciej, gdy będziemy umieli zwolnić. Możemy mieć więcej, gdy nauczymy się rezygnować.

Bo żeby ruszyć, trzeba iść w przeciwnym kierunku. To trochę tak jak w przywoływanej przez mnie ostatnim razem książce Lewisa Carolla „Alicja po drugiej stronie lustra”. Jest tam taka zabawna scena, w której główna bohaterka zamierza wyjść Czerwonej Królowej na spotkanie.

— Nie uda ci się to w żaden sposób – powiedziała Róża. — Radzę ci pójść w przeciwnym kierunku.

Alicji wydało się to totalnym nonsensem. Nie słuchając rady, bez słowa ruszyła w kierunku Czerwonej Królowej. Ku swojemu ogromnemu zdziwieniu, od razu straciła ją z oczu i znalazła się w zupełnie innym, nieoczkiwanym miejscu. Dopiero wtedy przyszło jej do głowy, że trzeba spróbować marszu w przeciwnym kierunku. Efekt był natychmiastowy. Niebawem, stanęła twarzą twarz z Czerwoną Królową.

Sukces to umiejętność poruszania się wbrew logice Twoich myśli.